|
groturystyka

Humor
Przychodzi
facet do swojego kumpla, patrzy, a tam u niego na podwórku nowy kompleks
sportowy, wielki kort tenisowy z trybunami na kilka tysięcy ludzi. Podchodzi
bliżej, a tam na korcie Agassi z Samprasem sobie rozgrywają mecz. Idzie do
kumpla i pyta:
- Skąd ty
miałeś tyle kasy żeby zafundować sobie to wszystko?
- A wiesz,
mam złotą rybkę która spełnia każdemu życzenie.
- Pożycz mi
ją! Jutro ci oddam!
- Dobra,
tylko uważaj, ona jest trochę przygłucha, musisz do niej wyraźnie mówić.
Pożyczył
rybkę i szczęśliwy wraca do domu. Postawił ją na stole i głośno, wyraźnie i
powoli mówi do niej:
- Złota
rybko! Chcę mieć górę złota.
Rybka na
to:
- O.K. Idź
spać a rano życzenie będzie spełnione.
Wstaje na
drugi dzień a jego dom przygnieciony przez górę błota. Chwycił rybkę, leci do
kumpla i mówi:
- Coś ty mi
dał! Chciałem od niej górę złota a ona mi dała górę błota!
Kumpel na
to:
- Mówiłem
ci, że jest trochę głucha. Co to myślałeś, że ja chciałem mieć wielki tenis???
Facet
złowił złotą rybkę. "Wypuść mnie, a spełnię twoje życzenie" - mówi rybka.
"Dobrze" - zgodził się facet. "Chciałbym wygrywać we wszystkich możliwych
konkursach i teleturniejach".
Jak sobie facet zażyczył, tak się stało. Zaczął startować w różnych konkursach i
teleturniejach i oczywiście gdzie by nie wystartował, tam zawsze zwyciężał, aż
stał się sławny. Wreszcie zmęczony tym ciągłym wygrywaniem i sławą, pojechał na
wycieczkę do Indii (którą też wygrał w konkursie) i zaczął tam zażywać różnych
przyjemności. Po którejś upojnej nocy budzi się rano w objęciach miejscowej
piękności, na której czole dostrzegł małą plamkę. Zdrapał ją i... wygrał
poloneza.
Facet(F)
pyta kelnera(K) w restauracji:
F -
Co można u państwa zjeść?
K - U nas się nie jada, u nas się zakąsza.
F - Dobrze więc czym się zakąsza?
K - A to zależy co się pije.
F - To ja się napiję czystej wody.
K - To i zakąsi pan świeżym powietrzem.
Pewne
małżeństwo jechało samochodem z Krakowa do Gdańska. Po kilku godzinach jazdy
obydwoje byli zmęczeni i razem zdecydowali zatrzymać się w jakimś hotelu na
kilkugodzinny odpoczynek, a właściwie na sen. Po kilku godzinach postanawiają
dalej jechać i proszą o rachunek za wynajem pokoju. Ku ich zdziwieniu rachunek
opiewa na zawrotna sumę 1500zł. Recepcjonista twierdzi że to jest standardowa
stawka za wynajem. Małżeństwo chce rozmawiać z dyrektorem hotelu. Dyrektor
spokojnie wysłuchuje zażaleń i stwierdza, że hotel jest wyposażony w kilka
basenów, wielką salę konferencyjną, saunę i solarium, wszystko to było dla nich
dostępne w ramach pobytu.
- Ale my z tego nie skorzystaliśmy!
- Ale mogliście państwo i za to proszę zapłacić.
Facet w końcu poddaje się i postanawia zapłacić. Wyciąga z portfela 500zł i
wręcza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 500zł.
- Zgadza się. Obciążyłem pana 1000zł za przespanie się z moją żoną.
- Ale ja nie spałem z pana żoną!
- Cóż, była tu, mógł pan...
Zdesperowana dziewczyna stoi na nadbrzeżu i chce popełnić samobójstwo. Widzi to
młody marynarz, podchodzi do niej i mówi:
- Nie rób tego! Zabiorę cię na pokład naszego statku, ukryje, przemycę do
Ameryki i zaczniesz nowe życie. Przez cały rejs będę cię karmił, będę ci dawał
radość, a ty będziesz mnie dawać radość. Jeszcze nie wszystko stracone...
Dziewczyna, jeszcze pochlipująca z cicha, postanowiła dać sobie jeszcze jedna
szanse i poszła z nim na statek. Jak obiecywał tak zrobił - ukrył ją pod
pokładem, raz na jakiś czas podrzucał jej kanapkę, jakiś owoc lub coś do picia,
a całe noce spędzali na miłosnych igraszkach. Sielankę przerwał kapitan, który
pewnego dnia odkrył kryjówkę dziewczyny.
- Co tu robisz? - zapytał surowo.
- Mam układ z jednym z marynarzy. Zabrał mnie do Ameryki, karmi mnie, a ja mu
pozwalam robić ze mną, co chce. Mam nadzieje, że kapitan go nie ukarze?
- Nie - odpowiedział kapitan. - Chciałbym jednak, żebyś wiedziała, ze jesteś na
pokładzie promu Wolin - Świnoujście - Wolin....
W
Kołobrzegu na dreptaku apetyczna dziewczyna wchodzi na automatyczną wagę, wrzuca
monetę... i z niezadowoleniem ogląda wydrukowany wynik.
Zdejmuje wiatrówkę i pantofle, znowu wrzuca monetę - znów niezadowolona z
wyniku. Zdejmuje bluzkę - wynik ważenia znowu niezadowalający.
Stoi tak niezdecydowana na tej wadze - co by tu jeszcze? - na to podchodzi
przyglądający się temu facet i wręczając jej garść monet mówi:
- Niech pani kontynuuje - ja stawiam!
Leci
dziadek z wnuczkiem na wycieczkę do Bangkoku samolotem. Stewardesa opowiada
różne ciekawostki o tym mieście i na zakończenie dodaje:
- Proszę uważać, 80% kobiet w Bangkoku jest zarażona wirusem HIV, a 20% cierpi
na gruźlicę.
- Co, co mówiła? - pyta wnuczka przygłuchy dziadek.
- Dziadek, rwiemy tylko te co kaszlą - odpowiada wnuczek.
Gospodarz:
- Może wam grzybków przynieść?
Gość: - Nie, dziękuję , ja grzyby tylko zbierać kocham!
Gospodarz: - Jak sobie życzycie! Mogę i po podwórku rozrzucić.
Restauracja na plaży nudystów.
- Przepraszam - zwraca się do absolutnie gołego kelnera klient - nie mógłby Pan
odpowiadać bardziej zrozumiale? Nie rozumiem ni słowa!
- Chciałbym, plosse Pana, ale mam pełne usta dlobnych...
Dwie
przyjaciółki spotkały się na mieście i postanowiły wejść do kawiarni aby
porozmawiać.
Zamówiły dwie kawy.
- Tylko w czystej filiżance! - zastrzega sobie jedna z nich.
Po chwili kelner przynosi kawę.
- Która z pań zamawiała w czystej filiżance?
Rząd
Ukrainy zastanawia się co zrobić z ziemią wokół Czernobyla.
- Nie możemy tam nic uprawiać, ani ziemniaków, ani kukurydzy...
- Możemy zasiać tytoń, a na paczkach papierosów umieścimy napis:
"Ministerstwo Zdrowia ostrzega po raz ostatni"
Turysta
pyta bacy:
- Macie w waszej miejscowości jakąś atrakcję dla turystów?
- Mielimy, ale łostatnio za mąz wysła.
Grupa
wybrała się na szkolenie z nocnej wspinaczki w górach. Zebrali się w okolicy
Morskiego Oka i jak to w grupie, szef ekipy wyciągnął flaszkę i zaproponował,
coby się po jednym napili, żeby im się ta ściana (pionowa generalnie) troszeczkę
położyła. Tak też uczynili.
Ponieważ metoda ta zaczęła funkcjonować, panowie wyciągnęli następne flaszki i
kładli tę ścianę jeszcze bardziej. Skończyło się po paru godzinach, gdy wszyscy
byli kompletnie pijani.
Rano się budzą jeszcze wszyscy na potężnym kacu i okazuje się, że nie mogą się
doliczyć organizatora tego całego nocnego wspinania. Ponieważ nie mogli go
namierzyć, ktoś doczłapał do schroniska przy Morskim Oku i wezwał GOPR.
I teraz opowiadanie goprowców:
"Zapierniczamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu, a tam przed nami idzie facet na
czworaka, bije haki w asfalt i asekuruje się liną!"
Jechał
facet samochodem i nagle zachciało mu się do WC. Dojechał do najbliższej stacji
benzynowej i udał się więc za swoją potrzebą. Kiedy już siedział i skoncentrował
się, usłyszał jak ktoś wchodzi do kabiny obok. Po chwili z tejże kabiny dobiegło
pytanie:
- Cześć, co tam u ciebie słychać?
Facet głupio się poczuł, na ogół nie rozmawiał z obcymi i to jeszcze w takim
miejscu...
Ale niepewnie odpowiedział.
- Nic, wszystko w porządku...
- Słuchaj, a powiedz mi co zamierzasz tutaj zrobić?
- No, nie wiem...- facet coraz bardziej czuł się skrępowany tą wymianą zdań.
- A gdzie jedziesz?
- Jadę do Gdańska a potem wracam do Katowic...
- Wiesz co, zadzwonię do ciebie później.... jakiś idiota w kiblu obok odpowiada
na wszystkie moje pytania.....

|